Napisałeś, że za 6 minut to będzie południe, a nie północ
Najpierw z ciekawości sobie policzyłem, że jeśliby zegar wystartował od początku i przez tyle lat doszedł do tego momentu, to utrzymując nadal średnie tempo zostałoby nam jakieś 2,5 miesiąca

Później sprawdziłem dokładnie czym jest ten zegar i okazało się, że na samym starcie w 1947 roku był ustawiony na 7 minut przed północą. Zatem jak strasznie by to nie wyglądało, sytuacja wcale nie jest taka dramatyczna.
W kwestii realności wielkiego bum:
O klimat byłbym spokojny. O ile dawniej nasz rozwój odbywał się kosztem środowiska, o tyle teraz nowe technologie tylko mu sprzyjają. Energooszczędne budownictwo, energia odnawialna, ekologiczne pojazdy, można by długo wymieniać. Najgorsze mamy już za sobą. Najważniejsza jest świadomość ekologiczna wśród ludzi, która nie pozwoli raczej na doprowadzenie to jakiegoś totalnego zniszczenia i katastrofy.
Co do wojen to sprawa nieodgadniona. Mimo wszystko jakiegoś globalnego zniszczenia też bym się nie spodziewał, tylko jak sam zaproponowałeś - atomowej wymiany ciosów. Nikomu raczej nie będzie zależało, aby zrzucać bombę na Wyspy Zielonego Przylądka. Nikt też nie odpali bomby, która byłaby w stanie zniszczyć cały świat, bo wtedy sam by zginał (chociaż różni psychopaci istnieją). W jakiś zakątkach świata jacyś ludzie na pewno by przeżyli, dzięki ich wiedzy pewnie byśmy się za bardzo do tyłu nie cofnęli. Nie byłoby tylko tych wszystkich elektronicznych gadżetów

Gorzej, że również przestalibyśmy się rozwijać na długi czas, bo to laboratoria badawcze tych najbogatszych państw ciągną świat do przodu. Jeśli najwięksi poszliby na wymianę ciosów, bez nich po prostu byśmy stanęli.
Zawsze ludzie mogą zamieszkać na Księżycu, rozwinąć tam własną społeczność i zaatakować Ziemię. Takie kosmiczne wojny o panowanie
