Po co dziewczyna?

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.

Po co dziewczyna?

Postprzez konrado5 » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 13:37

Nie rozumiem dlaczego tylu facetów chce mieć dziewczynę. Mój brat miał kiedyś dziewczynę i ona mu praktycznie wszystkiego zabraniała: spotykać się z kolegami, pić z nimi piwo, grać z nimi w siatkówkę. Mówiła "wiesz jak ja się czuję, bo wybrałeś kolegę, a nie mnie". A nawet jak się zgodziła, żeby poszedł na jakąś imprezę z kolegami, to się rozpłakała i powiedziała, że miał to zrozumieć jako brak zgody albo "zgadzam się pod warunkiem, że koniec z nami". Ci co mają dziewczynę chyba zapomnieli co to wolność i co to zabawa. Pewnie ktoś powie, że nie każda taka jest. Otóż nawet jak taka nie jest to na pewno z faktem, że się jest w związku wiążą się pewne ograniczenia i zobowiązania np. nie można o innej dziewczynie powiedzieć, że jest najpiękniejsza. Chyba każda o coś byłaby zazdrosna. Po co mi dziewczyna? Po to, żeby się bać, że będzie zazdrosna? Nie lepiej mieć swobodę mówić co się chce do której się chce? Nie lepsza wielość koleżanek niż jedna dziewczyna? Przecież jedna dziewczyna to nuda. Poza tym miłość jest dla elit. Nie wierzę w to, żeby tylu ludzi się kochało. Sytuacja wygląda tak: facet ma dziewczynę, bo nie wypada nie mieć i wykorzystuje ją seksualnie, a dziewczyna naiwna myśli, że on ją kocha. Chyba na tym opiera się 99% związków.
konrado5
Tró intro
 
Posty: 28
Dołączył(a): niedziela, 17 stycznia 2010, 00:21


Re: Po co dziewczyna?

Postprzez qb » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 14:24

Bo w związku chodzi o to, żeby tworzyły go osoby emocjonalnie dojrzałe. Sęk w tym, żeby znaleźć odpowiednią osobę, wtedy to ma sens.

Poza tym pogląd jest trochę dziecinny, prawie każdy odczuwa potrzebę bliskości.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
qb
Moderator
 
Posty: 354
Dołączył(a): niedziela, 25 maja 2008, 23:36

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez zarat » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 16:44

Ja myślę, że związek z dziewczyną to po prostu przyjaźń. Dotyk, miłość, seks to tylko mały, miły dodatek.
szukam
Avatar użytkownika
zarat
Pasjonat
 
Posty: 378
Dołączył(a): środa, 19 listopada 2008, 18:08

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez qb » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 17:06

zarat napisał(a):Ja myślę, że związek z dziewczyną to po prostu przyjaźń. Dotyk, miłość, seks to tylko mały, miły dodatek.


Dotyk i seks to bardzo duży kawałek tego "tortu" :P Miłość i przyjaźń są ważniejsze, ale zaraz za nimi znajdują się tamte rzeczy.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
qb
Moderator
 
Posty: 354
Dołączył(a): niedziela, 25 maja 2008, 23:36

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez Kamil » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 17:13

Ohh.. a ja jeszcze nie miałem dziewczyny... oby to się zmieniło kiedyś...
"Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.
Nie jestem sam. Odmiennych nas jest w bród!
[...]
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!"

"Jeśli nie dowiedziałeś się czegoś od Ekstrawertyka, to znaczy, że go nie słuchałeś.
Jeśli nie dowiedziałeś się czegoś od Introwertyka, to znaczy, że go nie zapytałeś."
Avatar użytkownika
Kamil
Pasjonat
 
Posty: 311
Dołączył(a): środa, 1 lipca 2009, 22:52
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez Inno » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 17:49

zarat napisał(a):Ja myślę, że związek z dziewczyną to po prostu przyjaźń. Dotyk, miłość, seks to tylko mały, miły dodatek.

Związki są oparte na różnych fundamentach. Zazwyczaj im więcej przyjaźni w związku tym mniej namiętności i erotyzmu. Dla mnie przyjaźń to przyjaźń, a związek to związek.
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 762
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez silgar » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 19:59

Nie ma tu żadnej utraty wolności. Wolność to możliwość decydowania a ty ty sam decydujesz czy w związku chcesz być czy nie. To o czym mówisz to utrata swobody, a konkretnie nie utrata tylko wyrzeczenie się. I na tym polega cała zabawa w miłości. Jak potrafisz się poświęcić to kochasz. Jak szukasz tylko korzyści to to jest nie miłość a handel.

To czy masz jedną dziewczynę czy wiele to sprawa drugorzędna. U nas się przyjęło, że elementem wyrzeczeń miłosnych jest monogamia ale zawsze możesz zostać mormonem. Oni tam nie mają takich ograniczeń (co nie znaczy, że nie mają wyrzeczeń) i wtedy nie będzie Ci się nudzić. Co kraj to obyczaj...

Dla mnie przyjaźń to przyjaźń, a związek to związek.

A miłość to..... ? :)
silgar
Stały bywalec
 
Posty: 127
Dołączył(a): wtorek, 6 października 2009, 00:10

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez Inno » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 21:33

silgar napisał(a):Nie ma tu żadnej utraty wolności. Wolność to możliwość decydowania a ty ty sam decydujesz czy w związku chcesz być czy nie. To o czym mówisz to utrata swobody, a konkretnie nie utrata tylko wyrzeczenie się. I na tym polega cała zabawa w miłości. Jak potrafisz się poświęcić to kochasz. Jak szukasz tylko korzyści to to jest nie miłość a handel.

Zdrowy związek opiera się właśnie na wymianie korzyści. Wstępujemy w związek, żeby zaspokoić jakieś swoje potrzeby, często nieuświadomione.
Poświęcanie się uważam za rzecz głupią i destrukcyjną, która przynosi tylko cierpienie i odbija się w końcu czkawką. A już najgłupsze jest poświęcanie się, kiedy nikt tego nie oczekuje i zarzucanie potem adresata/adresatki pretensjami, że poświęcenie nie jest doceniane.

silgar napisał(a):To czy masz jedną dziewczynę czy wiele to sprawa drugorzędna. U nas się przyjęło, że elementem wyrzeczeń miłosnych jest monogamia ale zawsze możesz zostać mormonem. Oni tam nie mają takich ograniczeń (co nie znaczy, że nie mają wyrzeczeń) i wtedy nie będzie Ci się nudzić. Co kraj to obyczaj...

Na Zachodzie praktykuje się obecnie seryjną monogamię, mało kto ma w życiu tylko jedną dziewczynę/kobietę.

silgar napisał(a):
Inno napisał(a): Dla mnie przyjaźń to przyjaźń, a związek to związek.

A miłość to..... ? :)

Chodziło mi tu o typ relacji, nie uczucie.
A miłość to... któż to może wiedzieć. :wink:
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 762
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez MetalMan » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 21:44

A według mnie nie można mieć dziewczyny, można z nią być. Mieć możemy przedmioty. "Człowiek jest zwierzęciem stadnym", dlatego też instynkty zwierzęce podpowiadają mu w pewnym momencie życia, że powinien związać się z osobą przeciwnej płci.
"Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nie znane w żadnym innym ustroju"
http://www.youtube.com/watch?v=Y1yoPbhG ... -main-area
Avatar użytkownika
MetalMan
Stały bywalec
 
Posty: 189
Dołączył(a): sobota, 17 października 2009, 20:48

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez Inno » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 22:00

MetalMan napisał(a):A według mnie nie można mieć dziewczyny, można z nią być. Mieć możemy przedmioty.

To tylko wyrażenie, tak jak: mieć dzieci, psa, męża, pracownika itp. Choć można nadać temu podczas "gruchania" pewne zabarwienie terytorialne i wtedy może to być całkiem seksowne :>

MetalMan napisał(a):"Człowiek jest zwierzęciem stadnym", dlatego też instynkty zwierzęce podpowiadają mu w pewnym momencie życia, że powinien związać się z osobą przeciwnej płci.

Niekoniecznie przeciwnej. :wink:
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 762
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez Kamil » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 22:07

MetalMan napisał(a):A według mnie nie można mieć dziewczyny, można z nią być. Mieć możemy przedmioty

Można mieć przyjaciela...
"Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.
Nie jestem sam. Odmiennych nas jest w bród!
[...]
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!"

"Jeśli nie dowiedziałeś się czegoś od Ekstrawertyka, to znaczy, że go nie słuchałeś.
Jeśli nie dowiedziałeś się czegoś od Introwertyka, to znaczy, że go nie zapytałeś."
Avatar użytkownika
Kamil
Pasjonat
 
Posty: 311
Dołączył(a): środa, 1 lipca 2009, 22:52
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez MetalMan » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 22:30

Inno napisał(a):To tylko wyrażenie, tak jak: mieć dzieci, psa, męża, pracownika itp. Choć można nadać temu podczas "gruchania" pewne zabarwienie terytorialne i wtedy może to być całkiem seksowne :>

Kamil napisał(a):Można mieć przyjaciela...

Wiem, że to tylko głupie słowo, ale popatrzcie na kontekst wypowiedzi konrado. Ja tam widzę uprzedmiotowienie dziewczyny. Ale może mi się wydaje :roll: .
Inno napisał(a):Niekoniecznie przeciwnej. :wink:

Wiedziałem, że ktoś to napisze :lol: .
"Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności... nie znane w żadnym innym ustroju"
http://www.youtube.com/watch?v=Y1yoPbhG ... -main-area
Avatar użytkownika
MetalMan
Stały bywalec
 
Posty: 189
Dołączył(a): sobota, 17 października 2009, 20:48

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez silgar » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 22:35

Inno napisał(a):Zdrowy związek opiera się właśnie na wymianie korzyści.

Miłość jest zwykle uważana za element sfery duchowej, a więc równoległej do rozuowej, z czego wynika ze z rozsądkiem wiele wspólnego nie ma :).

Inno napisał(a):Wstępujemy w związek, żeby zaspokoić jakieś swoje potrzeby, często nieuświadomione.

Freudem mnie nie strasz bo się go nie boję ;)

Inno napisał(a):Poświęcanie się uważam za rzecz głupią i destrukcyjną, która przynosi tylko cierpienie i odbija się w końcu czkawką.

Dlatego też Matka Teresa cierpiała na przewlekłą czkawkę...

Inno napisał(a):A już najgłupsze jest poświęcanie się, kiedy nikt tego nie oczekuje i zarzucanie potem adresata/adresatki pretensjami, że poświęcenie nie jest doceniane.

To nie jest głupie tylko egoistyczne co z definicji przeczy idei poświęcania się. Opisana przez Ciebie postawa jest typowym (choć często nierozumianym) przejawem chęci do zaspokajania własnych potrzeb. Niektórzy mają potrzebę brania inni dawania z samym poświęcaniem się nit ma to wiele wspólnego.

Inno napisał(a):Chodziło mi tu o typ relacji, nie uczucie.

W tym jest problem. Dziś się bardzo powszechnie używa terminu "być w związku", który na mój skromny gust nie oznacza kompletnie nic. Można na przykład być w związku piłki nożnej i się całkiem nieźle na tym wychodzi ;) Nie wiem czemu nie nazywać rzeczy po imieniu i powiedzieć "kochać się". A może dla tego, że "być w związku" nie oznacza "kochać się" ale robi podobne wrażenie.

Inno napisał(a):A miłość to... któż to może wiedzieć. :wink:

Żarty żartami ale bez odpowiedzi na to pytanie nie można odpowiedzieć na kolejne pytanie, czy się kogoś kocha. A bez tego to można być co najwyżej w związku.
silgar
Stały bywalec
 
Posty: 127
Dołączył(a): wtorek, 6 października 2009, 00:10

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez Inno » poniedziałek, 25 stycznia 2010, 23:39

silgar napisał(a):
Inno napisał(a):Zdrowy związek opiera się właśnie na wymianie korzyści.

Miłość jest zwykle uważana za element sfery duchowej, a więc równoległej do rozuowej, z czego wynika ze z rozsądkiem wiele wspólnego nie ma :).

To nie ma związku z rozumową sferą. Nie chodzi mi o takie "zimne", wykalkulowane rozumowo szanse zdobycia korzyści, że np. młoda laska bierze sobie starego, bogatego, żeby mieć kasę, a on bierze młodą "drogą", żeby mieć jędrne ciałko. Ludzie często myślą, że np. zakochałam się w nim, bo jest taki zabawny, pomysłowy i przystojny albo chce być z nią, bo jest taka sympatyczna, inteligentna i seksowna, ale to nie są decydujące powody. Te osoby mają zaspokoić jakieś ich potrzeby emocjonalne, życiowe, zostały wybrane, właśnie z powodu nadziei, że uda im się te potrzeby spełnić. I wtedy się zakochujemy w takiej osobie. To jest mechanizm całkiem naturalny, ale nie uświadomiony, jeśli się nie obserwuje siebie.

silgar napisał(a):
Inno napisał(a):A już najgłupsze jest poświęcanie się, kiedy nikt tego nie oczekuje i zarzucanie potem adresata/adresatki pretensjami, że poświęcenie nie jest doceniane.

To nie jest głupie tylko egoistyczne co z definicji przeczy idei poświęcania się. Opisana przez Ciebie postawa jest typowym (choć często nierozumianym) przejawem chęci do zaspokajania własnych potrzeb. Niektórzy mają potrzebę brania inni dawania z samym poświęcaniem się nit ma to wiele wspólnego.

Owszem, dobrze to ująłeś.
Poświęcanie się to nie jest robienie tego, co daje satysfakcję czy spełnienie, a wiąże się z dużymi wyrzeczeniami (lub inni uważają to za duże wyrzeczenia) z własnej woli. Poświęcenie jest wtedy, gdy robi się coś, bo "nie ma innego wyjścia", robi się coś, co "trzeba" zrobić, coś, czego oczekuje otoczenie lub wymagają warunki, choć tak na prawdę nie chce się tego robić, jest to wyrzeczenie się tej istotnej, ważnej sprawy, a nie tych pobocznych. Z zewnątrz różnicy może być nie widać.

silgar napisał(a):Dziś się bardzo powszechnie używa terminu "być w związku", który na mój skromny gust nie oznacza kompletnie nic. [...] Nie wiem czemu nie nazywać rzeczy po imieniu i powiedzieć "kochać się". A może dla tego, że "być w związku" nie oznacza "kochać się" ale robi podobne wrażenie.

A co oznacza "kochać się"?

silgar napisał(a):
Inno napisał(a):A miłość to... któż to może wiedzieć. :wink:

Żarty żartami ale bez odpowiedzi na to pytanie nie można odpowiedzieć na kolejne pytanie, czy się kogoś kocha. A bez tego to można być co najwyżej w związku.

Znam jakieś tam definicje (czy próby zdefiniowania), znam frazesy, ale pewna, co to jest, nie jestem.
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 762
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Po co dziewczyna?

Postprzez konrado5 » wtorek, 26 stycznia 2010, 00:43

Spodziewałem się tekstów w stylu "Pobaw się samochodzikami", a tu w ogóle odwróciliście uwagę od mojej osoby. :D

Jak coś piszesz to postaraj się, żeby nie robić offtopu, tak jak teraz - qb.
konrado5
Tró intro
 
Posty: 28
Dołączył(a): niedziela, 17 stycznia 2010, 00:21

Następna strona

Powrót do Związki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron