"(...)
-Nic mnie to nie obchodzi. W końcu was pokonają. Prędzej czy później przejrzą na oczy, a wtedy rozszarpią was na strzępy.
-Czy cokolwiek przemawia za tym, że tak się stanie? Masz jakieś dowody, że na to się zanosi?
-Nie. Po prostu w to wierzę. Wiem, że poniesiecie klęskę. Istnieje we wszechświecie...sam nie wiem, jakiś duch, jakaś siła...której nigdy nie uda wam się zwyciężyć.
-Czy wierzysz w Boga, Winston?
-Nie.
-Więc co to za siła nas pokona?
-Nie wiem. Duch ludzki.
(...)"
Czy wizja Orwella to tylko fikcja? Czy nie jest to prawdopodobny scenariusz? Przeczytałem po raz kolejny kilka fragmentów z tej książki. Jestem przerażony. Nie widzę przeszkód, by tak się mogło kiedyś stać. Czy jestem wariatem? A jeśli by tak się stało naprawdę, czy coś mogłoby zniszczyć ten system? Czy istnieje jakaś siła, "duch ludzki", który mógłby zaprotestować przeciw takiemu rozwojowi wypadków?
