Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.

Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Inno » piątek, 12 marca 2010, 12:44

W życiu człowieka są etapy, w których jego sytuacja mieszkaniowa zmienia się diametralnie. Zazwyczaj najpierw mieszkamy z rodzicami, rodzeństwem, następnie na etapie studiowania z ludźmi w podobnym nam wieku w akademiku lub w wynajmowanym wspólnie mieszkaniu, jest mieszkanie samodzielne w czasie studiów lub po oraz mieszkanie z partnerem/partnerką, mężem/żoną, potem jeszcze najczęściej dochodzą dzieci.

Jestem ciekawa, jakie macie porównanie do mieszkania z kimś i samemu/samej. Chcecie mieszkać w pojedynkę, przynajmniej na jakiś czas? A może mieszkacie sami i wolelibyście z kimś? Dlaczego?
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 763
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa


Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez iksigrekzet » piątek, 12 marca 2010, 13:00

Jeżeli ma się dobrego partnera/partnerkę, to mieszkanie we dwójkę jest wg. mnie idealną opcją. Mieszkanie w pojedynkę traci trochę sens, kiedy swoje potrzeby towarzystwa możemy zapełnić internetem, więc taka samotność będzie udawana IMO.
Osobiście, też zauważam, że mieszkanie z dziewczyną w porównaniu do okresu kiedy mieszkałem u rodziców, dużo mnie uczy nt. siebie, kontaktów interpersonalnych cierpliwości itp. Daje dystans na wyobrażony i pracowicie tworzony przez lata obraz siebie :) Do dupy taki introwertyk który nie potrafi skonfrontować się z rzeczywistością w różnych warunkach i jednocześnie pozostać sobą.To taka dygresja :P

A akademik... cóż może hiksa powie coś więcej, ja zaś twierdzę tylko, że żeby się tam odnaleźć wystarczy chlać :)
"Raczej zamordować niemowlę w kołysce niż hołubić niezaspokojone pragnienia."
William Blake
Avatar użytkownika
iksigrekzet
Pasjonat
 
Posty: 370
Dołączył(a): poniedziałek, 21 lipca 2008, 01:32

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Ausencia » piątek, 12 marca 2010, 19:33

Mieszkam z ze znajomymi z liceum, a pokój dzielę z moją (jedyną) przyjaciolką, do której przyzwyczailam się tak dalece, że w ogole nie przeszkadza mi jej obecnosc. Akceptuje moją osobowosc, nie czepia się i nie narzuca niczego. Ona baluje, a ja czytam dziesiątą książkę i wciąz się lubimy. ;) Tzn, oczywiscie wolałabym mieszkac sama samiuteńka, ale niestety długo nie będzie to możliwe. Tak czy inaczej, duzo zależy od tego z kim się mieszka. Nie wyobrazam sobie mieszkac z kims nieznajomym, nie chcialoby mi się zwyczajnie znosic wszystkich tych natrętnych pytan i wymyslac kolejnych wymowek, zeby uniknąc imprez/wypadow/ posiedzen w kuchni.
Jedyne, co mi przeszkadza, to kiedy potrzebuję ciszy, a moje wspollokatorki dostają ataku smiechu, ale skoro one akceptują moje milczenie, to ja muszę akceptowac ich gadatliwosc. Albo po prostu wychodzę. Do czytelni, biblioteki, czy gdziekolwiek.
Avatar użytkownika
Ausencia
Pasjonat
 
Posty: 349
Dołączył(a): niedziela, 20 lipca 2008, 16:08

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez hiksa » niedziela, 14 marca 2010, 22:53

iksigrekzet napisał(a):A akademik... cóż może hiksa powie coś więcej, ja zaś twierdzę tylko, że żeby się tam odnaleźć wystarczy chlać :)

No cóż iksigretzet, niestety będziesz kolejną osobą, którą zawiodę, bo ja nic więcej od siebie nie dodam. Tym krótkim stwierdzeniem jakże trafnie wyraziłeś całą prawdę życiową :lol: .

Inno napisał(a):Jestem ciekawa, jakie macie porównanie do mieszkania z kimś i samemu/samej. Chcecie mieszkać w pojedynkę, przynajmniej na jakiś czas? A może mieszkacie sami i wolelibyście z kimś? Dlaczego?

Co do mieszkania z kimś bądź samemu to mam bardzo mieszane uczucia. Od 3 lat mieszkam z tą samą koleżanką, w różnych miejscach [najpierw na stancji, potem w wynajmowanym mieszkaniu, i teraz w akademiku]. I generalnie nie wyobrażam sobie mieszkać sama, czasem mam ogromną potrzebę usłyszenia czyjegoś głosu. Nie lubie być sama w mieszkaniu, muszę mieć psychiczną pewność, że jakby co, będę sie mogła do kogoś odezwać [choc rzadko kiedy to robie :wink: ]. Ale z ogromną radością wracam do domu, do mojego pokoju w którym jestem ja sama i nikt wiecej :D
Potrzebuje czasem być sama ze sobą, ale nie wyobrażam sobie mieszkać zupełnie sama.
Ausencia napisał(a):Jedyne, co mi przeszkadza, to kiedy potrzebuję ciszy, a moje wspollokatorki dostają ataku smiechu,

Ja tam jestem niekulturalna i gdy nie mam ochoty rozmawiać to zakładam słuchawki na uszy, albo stopery wsadzam i udaje, że czytam. :D
...a jak dorosnę zostanę....

...albo nie dorosnę....

Счастливые родятся под cоветской звездой - i wszystko jasne :D

http://www.sportowefakty.pl/zuzel/2008/ ... ja-sgpims/
Avatar użytkownika
hiksa
Stały bywalec
 
Posty: 156
Dołączył(a): niedziela, 20 września 2009, 20:49

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Inno » niedziela, 21 marca 2010, 13:30

Ja jakiś czas temu z pewnym zdziwieniem sobie uświadomiłam, że sama mieszkać wcale bym nie chciała. Przybywać pół dnia sama w domu- bardzo chętnie; mieć pokój tylko dla siebie, w którym mogę się zamknąć i udawać, że reszta świata nie istnieje – uwielbiam. Ale żeby tak cały czas? Nieee.

Osoby, które mają dużo kontaktów z innymi, mogą się cały dzień spotykać ze znajomymi, a wieczorem wrócić do domu, odpocząć chwilę w samotności i pójść spać. Ja, jako dużo czasu przebywam w pojedynkę, a znajomych mam jak na lekarstwo, to jednak wieczorem chciałabym mieć kogoś do pogadania i kontaktu fizycznego. Dlatego de facto chodzi mi o mieszkanie z partnerem, a nie współlokatorami – oni by mnie raczej zbyt irytowali. Nawet polubiłam spanie z chłopakiem w jednym łóżku, więc mieszkanie z nim wydaje się mieć więcej plusów niż minusów.

Poza tym, zauważyłam z niepokojem, że jeśli przebywam długo sama (np. kilka dni), to tak jakby tracę poczucie rzeczywistości trochę, trudniej mi wyjść z domu, np. na zajęcia, jakoś tak pogrążam się w swoim świecie. Jak ktoś jest ze mną w mieszkaniu, nawet ze dwie godziny dziennie wieczorem, to jednak mam ten kontakt ze światem zewnętrznym i to mnie jakoś łączy z rzeczywistością. Hmm, brzmi cokolwiek dziwnie. :o Ktoś tak ma jeszcze? Nie chcę się czuć, jak kompletny freak. :roll:
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 763
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Piorun23 » niedziela, 21 marca 2010, 17:30

Wiem jedno - gdybym długo pomieszkał sam, popłynął bym na wody SPD, co wcale mnie nie bawi
Po prostu im mniej mam kontaktu z ludźmi, tym mniej go potrzebuję.
...trzeba przeto cieszyć się światem takim, jakim jest, poszukiwać przyjemności, lecz nie angażować się w nic, nie interweniować, traktować wszystko sceptycznie bądź z przymrużeniem oka. Być widzem, a nie uczestnikiem zdarzeń....

Każdy katolik winien dziękować Bogu za heretyków. Herezja to tylko inne określenie wolności myśli

Biada! Zbliża się czas po tysiąckroć wzgardy godnego człowieka, człowieka, co nawet samym sobą już gardzić nie zdoła...
Avatar użytkownika
Piorun23
Stały bywalec
 
Posty: 171
Dołączył(a): czwartek, 28 stycznia 2010, 13:01
Lokalizacja: z ciemnego boru

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez muminek » niedziela, 28 marca 2010, 01:14

Poza tym, zauważyłam z niepokojem, że jeśli przebywam długo sama (np. kilka dni), to tak jakby tracę poczucie rzeczywistości trochę, trudniej mi wyjść z domu, np. na zajęcia, jakoś tak pogrążam się w swoim świecie. Jak ktoś jest ze mną w mieszkaniu, nawet ze dwie godziny dziennie wieczorem, to jednak mam ten kontakt ze światem zewnętrznym i to mnie jakoś łączy z rzeczywistością. Hmm, brzmi cokolwiek dziwnie. :o Ktoś tak ma jeszcze? Nie chcę się czuć, jak kompletny freak. :roll:


mam i ja!!! co więcej...kiedy zostaję sama w mieszkaniu np. na weekend, tak samo jak w "Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie" Zelenki moja kołdra się na mnie dziwnie patrzy... :oops:
"Language always betrays us, tells the truth when we want to lie, and dissolves into formlessness when we would most like to be precise."
Avatar użytkownika
muminek
Debiutant
 
Posty: 5
Dołączył(a): niedziela, 15 listopada 2009, 21:00
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez runnerpoz » poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 00:06

iksigrekzet napisał(a):
iksigrekzet napisał(a):A akademik... cóż może hiksa powie coś więcej, ja zaś twierdzę tylko, że żeby się tam odnaleźć wystarczy chlać

hiksa napisał(a):No cóż iksigretzet, niestety będziesz kolejną osobą, którą zawiodę, bo ja nic więcej od siebie nie dodam. Tym krótkim stwierdzeniem jakże trafnie wyraziłeś całą prawdę życiową .


Witam po dłuższej przerwie ;)
Podejrzewam że 90% to prawda. Ja jestem przykładem tych 10%, bo wystarczyło kilka razy dać do zrozumienia że nie zamierzam "chlać" i wystarczyło. Ogólnie imprezy też najczęściej przenoszą się poza akademik. Generalnie w moim pokoju "chlania" ani imprez nie ma, więc chyba dobrze trafiłem na współlokatorów i sąsiadów :)

A co do mieszkania samemu to podejrzewam że jakiś kontakt z odpowiednimi ludźmi każdemu się przyda, jednym więcej innym mniej, ale zawsze, zależnie np. od charakteru pracy. Po co? Chociażby po to żeby nie stracić "poczucia rzeczywistości" :P
http://pajacyk.pl/zlicz.php <-- raz dziennie, codziennie :)
GG 8387314
Avatar użytkownika
runnerpoz
Tró intro
 
Posty: 22
Dołączył(a): niedziela, 8 listopada 2009, 23:09
Lokalizacja: Poznań

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Inno » poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 22:29

runnerpoz napisał(a):Ogólnie imprezy też najczęściej przenoszą się poza akademik. Generalnie w moim pokoju "chlania" ani imprez nie ma, więc chyba dobrze trafiłem na współlokatorów i sąsiadów :)

Chyba dobrze, bo słyszałam masę zupełnie odmiennych opowieści, typu imprezy na korytarzu do połowy nocy, nagminne spotykanie obcych ludzi w swoim pokoju i nawet siedzących na swoim łóżku. Miałam próbkę czegoś takiego na wyjeździe integracyjnym i nigdy więcej. :evil:
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 763
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Piorun23 » wtorek, 27 kwietnia 2010, 19:28

Imprezy tylko do pół nocy?
O tempora, o mores... :mrgreen:
Ależ ta dzisiejsza młodzież miętka :twisted:


Jedno wam poradzę tak na serio - trzeba zrobić dobre rozpoznanie.
Są akademiki w których jak mucha siada na parapecie, to najpierw myje ręce...
Są takie z imprezami... nie na korytarzach, a wszędzie z sufitami włącznie, z wywalaniem mebli, z imprezami trwającymi nie "do pół nocy" tylko 24h na dobę i tak parę dni

Jeśli chcecie spokoju - trzymajcie się jak najdalej od akademików starych i "kultowych" - a jak najbliżej tych nowych, kulturalnych i hołubionych przez władze uczelni.
...trzeba przeto cieszyć się światem takim, jakim jest, poszukiwać przyjemności, lecz nie angażować się w nic, nie interweniować, traktować wszystko sceptycznie bądź z przymrużeniem oka. Być widzem, a nie uczestnikiem zdarzeń....

Każdy katolik winien dziękować Bogu za heretyków. Herezja to tylko inne określenie wolności myśli

Biada! Zbliża się czas po tysiąckroć wzgardy godnego człowieka, człowieka, co nawet samym sobą już gardzić nie zdoła...
Avatar użytkownika
Piorun23
Stały bywalec
 
Posty: 171
Dołączył(a): czwartek, 28 stycznia 2010, 13:01
Lokalizacja: z ciemnego boru

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Inno » wtorek, 27 kwietnia 2010, 19:53

Piorun23 napisał(a):Imprezy tylko do pół nocy?

Północ to jest początek nocy, nie moja wina, że ktoś taką nieprzystającą nazwę wymyślił. :P


Piorun23 napisał(a):Jeśli chcecie spokoju - trzymajcie się jak najdalej od akademików starych i "kultowych" - a jak najbliżej tych nowych, kulturalnych i hołubionych przez władze uczelni.

Ja tam nie chcę żadnych akademików i na szczęście w żadnym mieszkać nie muszę. Owszem, wymiękłabym szybko. :?
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 763
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Piorun23 » wtorek, 27 kwietnia 2010, 20:55

I masz całkowitą rację

Akademiec jest jak bar - niezłe miejsce by w nim bywać, ale bardzo złe do mieszkania :wink:
...trzeba przeto cieszyć się światem takim, jakim jest, poszukiwać przyjemności, lecz nie angażować się w nic, nie interweniować, traktować wszystko sceptycznie bądź z przymrużeniem oka. Być widzem, a nie uczestnikiem zdarzeń....

Każdy katolik winien dziękować Bogu za heretyków. Herezja to tylko inne określenie wolności myśli

Biada! Zbliża się czas po tysiąckroć wzgardy godnego człowieka, człowieka, co nawet samym sobą już gardzić nie zdoła...
Avatar użytkownika
Piorun23
Stały bywalec
 
Posty: 171
Dołączył(a): czwartek, 28 stycznia 2010, 13:01
Lokalizacja: z ciemnego boru

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez iksigrekzet » czwartek, 29 kwietnia 2010, 12:40

Hihi, dlatego mnie już wystarczyły dwa lata akademikowania :) Naprawdę uwielbiam ten spokój i domatorstwo jakie teraz mamy z dziewczyną, coś wspaniałego :)
"Raczej zamordować niemowlę w kołysce niż hołubić niezaspokojone pragnienia."
William Blake
Avatar użytkownika
iksigrekzet
Pasjonat
 
Posty: 370
Dołączył(a): poniedziałek, 21 lipca 2008, 01:32

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez Inno » czwartek, 29 kwietnia 2010, 16:25

iksigrekzet napisał(a):Naprawdę uwielbiam ten spokój i domatorstwo jakie teraz mamy z dziewczyną, coś wspaniałego :)

Też tak chcę. Farciarz. :)
„Gdybym miał wypowiedzieć jakieś życzenie, to nie chciałbym bogactw ani władzy, ale chciałbym posiąść namiętność możliwości, oko, które wciąż młode, wciąż palące, wszędzie dostrzega możliwości. Nasycenie rozczarowuje, możliwość nigdy. Jakież wino tak musuje, tak pachnie, tak upaja?” ~ S. Kierkegaard
Avatar użytkownika
Inno
Admin
 
Posty: 763
Dołączył(a): środa, 1 października 2008, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mieszkanie w pojedynkę vs. mieszkanie z kimś

Postprzez iksigrekzet » czwartek, 29 kwietnia 2010, 21:12

Oczywiście nie obywa się bez ciemnych stron, ale zarzućmy na to zasłonę milczenia :)
"Raczej zamordować niemowlę w kołysce niż hołubić niezaspokojone pragnienia."
William Blake
Avatar użytkownika
iksigrekzet
Pasjonat
 
Posty: 370
Dołączył(a): poniedziałek, 21 lipca 2008, 01:32

Następna strona

Powrót do Być intro

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości